Biblijna koncepcja powodzenia.

Bóg chce, aby nam się powodziło. Nie ma co do tego wątpliwości. Pytanie tylko, jak definiujemy „powodzenie”. My patrzymy na to z jednej strony, a Bóg, jak to zwykle bywa, ma inny, lepszy pomysł. Z Jego perspektywy, nasza koncepcja powodzenia jest żałosna On pragnie dla nas czegoś o wiele lepszego.

W wielu współczesnych kościołach mówi się bardzo dużo o powodzeniu materialnym. Natomiast Psalm 1 i 3 List Jana dają nam dobre pojęcie o Bożej idei powodzenia. W Psalmie 1 czytamy: „Szczęśliwy mąż (…) co [cokolwiek] uczyni, pomyślnie wypada”. Apostoł Jan pisze: „życzę ci wszelkiej pomyślności i zdrowia, podobnie jak doznaje powodzenia twoja dusza” (3 J 2).

Biblijna idea powodzenia to coś znacznie więcej, niż tylko powodzenie materialne. Może obejmować także powodzenie emocjonalne, fizyczne lub duchowe. Powiedzenie o kimś, kto nie ma bogactw materialny, że nie jest błogosławiony, jest obrazą dla pamięci misjonarzy, którzy zostawili wszystko, żeby nieść innym ewangelię.

Myślę, że każda decyzja skąpego człowieka czyni go uboższym, lecz jeśli jesteśmy szczodrzy i dajemy, Bóg otwiera okna niebios, aby nam błogosławić.

Lecz dawanie Bogu powinno być wyrazem uwielbienia dla Niego. W Księdze Przypowieści  3,9 czytamy, że powinniśmy „czcić” Boga z naszych dochodów i pierwocin.

Naszym głównym motywem w dawaniu Bogu nie powinno być pomnażanie naszego majątku, lecz oddawanie Bogu czci i chwały. Jest to jedna z rzeczy, która jest bardzo wyraźna w nauczaniu Pisma Świętego.

Powinniśmy przestać koncentrować się na dawaniu, aby zapewnić sobie powodzenie, więcej dóbr materialnych, lepszą pracę lub więcej środków na koncie bankowym. Powinniśmy również przestać ograniczać znaczenie słów błogosławieństwo i powodzenie jedynie do dóbr materialnych.

Materializm, światowa i pełna zła filozofia, zyskuje coraz większe wpływy w kościołach w wielu krajach świata, wypaczając biblijne rozumienie błogosławieństwa i powodzenia. Boże błogosławieństwo może mieć charakter materialny, jak było to w przypadku Abrahama, Józefa i Jozuego; ale nie musi tak być, co widzimy na przykładzie apostołów, pierwszego kościoła i wielu wiernych Bogu misjonarzy.

Pismo Święte mówi nam, że Bóg jest suwerenny, że sam decyduje komu, co, i jak wiele daje. Bóg będzie obdarzał nas powodzeniem w sposób, który będzie najlepszy dla nas i użyteczny dla Jego planów. Niektórzy cieszą się powodzeniem finansowym, inni duchowym, jeszcze inni doświadczają powodzenia w życiu rodzinnym lub służbie w kościele.

Bóg ma swoje powody, gdy daje nam coś lub odbiera. Paweł, pisząc o powodzeniu w 11 rozdziale Listu do Rzymian, sięgnął po cytaty z Księgi Izajasza i Księgi Hioba: „Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą? Lub kto Go pierwszy obdarował, aby nawzajem otrzymać odpłatę?” (Rz 11,34-35).

Kto może dać cokolwiek Bogu, aby zmusić Go, aby dał mu coś w zamian? Odpowiedź na to retoryczne pytanie jest prosta: „nikt”. Boża obietnica obdarzenia wiernych powodzeniem nie odnosi się tylko do powodzenia materialnego.

Kiedy moi teściowe po dwudziestu latach spędzonych w Afryce wrócili do Stanów Zjednoczonych, ich sytuacja finansowa była gorsza niż w dniu, gdy na początku lat 60-tych wyjeżdżali do Zimbabwe. Jednak w tym czasie zdołali zgromadzić wiele skarbów, które nie stracą na wartości: kilka kościołów założonych w najbardziej niegościnnych częściach Afryki, setki osób nawróconych do Chrystusa i tuziny liderów przygotowanych do służby Pańskiej. Nie wierzę, że zostali „przeklęci” przez Boga, tylko dlatego że ich finanse nie oślepiają blaskiem złota.

Niezrównoważona teologia powodzenia jest jak epidemia grypy. Kościół zapada na nią od czasu do czasu, ale gdy ludzie zaczynają sobie uświadamiać, że jest to śmiertelne zagrożenie, epidemia zamiera – aż do następnego pokolenia wierzących…

Oszczędź sobie bólu głowy; uznaj taką koncepcję powodzenia, jaką Bóg zaprezentował w Swoim Słowie.

Artykuł pochodzi z  materiałów Edukacji Finansowej Crown.

admin opublikowano dnia 2010-12-30 Kategoria: Bez kategorii